Dostepna również w Get it on Google Play
Ponad 20 000 miejsc wartych odwiedzenia! Masz ochotę na wycieczkę w głąb Ziemi? Szukasz pomysłu na wyjazd z dzieckiem? A może planujesz wakacje na dwóch kółkach. U nas na pewno znajdziesz miejsce, którego szukasz!

Warszawa

U Lijewskiego

Gastronomia dawnej Warszawy była cząstką legendy tamtego nieistniejącego już miasta. Kawiarnie i bary, knajpki oraz piwiarnie przyciągały klientelę wyborną kuchnią, kusiły nowinkami, zachwycały nienaganną obsługą.

W restauracji Mieczysława Lijewskiego na Krakowskim Przedmieściu zainstalowano pierwsze w Warszawie telefony przy stolikach. Restaurację Lijewskiego, powszechnie zwanego Lijem, cechowała wielka wytworność i ogromny szyk. Na środku dużej sali stało olbrzymie akwarium, w którym pływały ryby i raki. Kiedyś kąpał się w nim malarz Kamil Witkowski, który nadużywszy trunków, szukał w wodzie ochłody. A że nie dał się w żaden sposób stamtąd wyciągnąć, wezwano policjanta. Witkowski wyśmiał go i wyszydził, oznajmiając, że wyjdzie z akwarium tylko wówczas, gdy przyjedzie policja rzeczna.

Mówiło się, że do Lijewskiego przychodzi cała „umysłowa Warszawa”. Zaiste, odwiedzali ten lokal aktorzy i literaci, naukowcy i dziennikarze. Bywał tu Prus i Weyssenhoff, Artur Oppman i ekscentryczny geograf Bazewicz. Wpadał do Lija również drobny i zawsze elegancko ubrany Henryk Sienkiewicz. Zasiadał samotnie przy stoliku, od towarzyskich kontaktów raczej stroniąc.

Piwniczka u Lija była nader zasobna. Przechowywano w niej wina reńskie, mozelskie, hiszpańskie, włoskie oraz szczególnie cenione – stare burgundy. Nie piło się tu wprawdzie tak ostro jak „za króla Sasa”, kiedy to za opróżnienie duszkiem trzylitrowego pucharu władca ofiarowywał zwycięzcy starostwo, lecz i tu w głowach gorących wóda gorzała. U Lijewskiego na żadną potrawę nie czekało się dłużej niż kwadrans. Ale również każda grupa potraw miała swojego „szefa”. Kto inny troszczył się o zakąski, kto inny zarządzał mięsami, komu innemu podlegał drób i dziczyzna albo cukry i desery. Na każdym stoliku stał spory, mosiężny dzwonek wydający donośny głos i służący do przywoływania obsługi. Rzadko kto jednak z niego korzystał, każdy bowiem kelner bacznie obserwował swój rewir. U Lijewskiego zarabiało się nieźle, choć kelnerom w ogóle nie wypłacano pensji, otrzymywali tylko napiwki, na które musieli zasłużyć.

Niejedna młodość minęła w tej restauracji, niejeden smutek utonął w starym winie. Likwidacja restauracji w 1933 roku zmartwiła nie tylko stałych jej bywalców. Po Liju ślad pewien w Warszawie pozostał. Dom, którego parter zajmował, został odbudowany i dzisiaj znów, tak samo jak przed laty, mieści się tu restauracja, ale już o innej nazwie…

Zaproponował: casenove

Promocje w naszym sklepie

Miejsca w okolicy

Copyright © 2007 Polska Niezwyk�a
Wszystkie prawa zastrze�one. �adna cz�� ani ca�o�� serwisu nie mo�e by� reprodukowana ani przetwarzana w spos�b elektroniczny, mechaniczny, fotograficzny i inny. Nie mo�e by� u�yta do innej publikacji oraz przechowywana w jakiejkolwiek bazie danych bez pisemnej zgody Administratora serwisu.
Znajd� nas na